4 zasady improwizacji, które powinieneś łamać

Szymon Chudy Bez kategorii 0 Comments

Ludzie zabierający się za improwizowanie na ogół dzielą się na dwie grupy. Jedni nie dowierzają, że to w ogóle jest możliwe, bo przecież z taką umiejętnością trzeba się urodzić. Inni ochoczo rzucają się na wszelkie podręczniki, wyszukując setki zagadnień, które muszą opracować. Najlepiej od razu. Bez względu na to, które podejście jest ci bliższe, zweryfikujmy utarte przekonania dotyczące improwizowania na gitarze. 

#1 Pograj X lat, zanim zabierzesz się za improwizację

Dla wielu osób improwizacja jest czymś niedostępnym, wymagającym wielu latach ciężkiej pracy. Wszak trzeba najpierw zbudować dobrą technikę, pograć wiele utworów i krótko mówiąc – po prostu obyć się z muzyką. Tymczasem improwizacja to określenie, którym nazywamy swobodny akt twórczy. Za każdym razem, kiedy sięgasz po gitarę po to by spontanicznie wydobyć kilka nieplanowanych dźwięków – improwizujesz. Choćby twoje solo miało jeden lub dwa dźwięki to te umieszczone w konkretnym rytmie i harmonii, zaczynają formować się w pewnego rodzaju wypowiedź.

Improwizacja to nic innego jak muzyczne wypowiadanie się na zadany temat. Choć nad zasobem słów, formą wypowiedzi, gramatyką itp. można pracować latami, nic nie stoi na przeszkodzie, by komunikować się już na wczesnym etapie pracy z instrumentem, z czasem ulepszając nasze kolejne „przemówienia”.

Improwizowanie to wspaniały sposób na sukcesywne pogłębianie wiedzy teoretycznej i umiejętności wykorzystywania jej w praktyce. Zabierz się za nią tak szybko, jak to możliwe, nie zaniedbując przy tym innych aspektów pracy z instrumentem. 

#2 Wystarczy nauczyć się wszystkich skal

Improwizacja to nie konkurs krasomówczy, ale forma muzycznego dialogu. To jaki komunikat masz do przekazania jest dużo ważniejsze od formy jaką przyjmie twoja wypowiedź. Zbyt często skale traktujemy jako wyznacznik jakości tego co gramy. Tymczasem improwizując na kilku dźwiękach można niekiedy przekazać więcej, niż z pomocą najbardziej zaawansowanych zabiegów harmonicznych.

Skale są bardzo przydatne w nauce improwizowania. Są niczym mapa opisująca teren, po którym się poruszamy, nie sugerując przy tym, którą z dróg powinniśmy pójść. Ćwicząc je rozwijamy świadomość, słuch, uczymy się nowych i ciekawych współbrzmień. Jednak gdy przychodzi do improwizowania chcemy swobodnie poruszać się po terenie, a nie przesadnie analizować, która ścieżka będzie najlepsza.

Dlatego ucz się skal i ćwicz je solidnie, ale gdy przychodzi do improwizowania – pozwól sobie czasem na podążanie za intuicją.

#3 Trzeba po prostu znać dużo zagrywek

Nigdy nie rozumiałem muzyków, którzy za wszelką cenę chcieli uczyć się tysięcy zagrywek. Poznałem wiele takich osób, jeżdżąc za młodu na warsztaty gitarowe. Ściągały one z książek lub szkółek masę gotowych patentów i licków, potem wrzucając je biegle w każdą z improwizowanych solówek. Efekt nie był najgorszy. Z mojego punktu widzenia było w tym jednak coś niewłaściwego. To tak jakby skleić fragmenty ulubionych książek, traktując finalną wypowiedź jako swoją własną…

Nie ma nic złego w ściąganiu świetnych muzyków, ba wręcz gorąco do tego zachęcam choćby w materiałach o transkrypcji. Sęk w tym by robić to rozważnie i niekoniecznie kopiować całe gotowe frazy i riffy, ale raczej wyszukać ideę i sens, które za nimi stoją. Taka praca nie przyniesie efektów od razu, ale z pewnością wpłynie na całokształt twojego zrozumienia muzyki i improwizacji.

#4 Improwizacja wymaga dogłębnego zrozumienia teorii i harmonii

Przez wiele lat sądziłem, że kolejne poznawane skale, alteracje i wszelkie sztuczki będą rozwijały mnie jako improwizatora. Po części zapewne tak było. Mimo to zapomniałem, że rzeczy te należy traktować wyłącznie jako narzędzia. Jeśli piszesz książkę to nie ma znaczenia, czy robisz to ręcznie, czy na komputerze. Podobnie jest z tworzeniem muzyki. Dopóki jesteś w stanie przekazywać treść w zrozumiały sposób, nie ma znaczenia z jakiej korzystasz skali, czy techniki.

Istnieje wiele rzeczy, które wpływają na improwizację dużo bardziej niż wyszukane dźwięki. Choćby rytm, fraza, artykulacja. Nie wolno zapominać, że czasem wystarczy grać prosto i pięknie.

Podsumowanie

W moim przekonaniu improwizowanie to najwspanialszy aspekt pracy nad instrumentem. Pozwala rozwijać wiedzę teoretyczną i harmoniczną, wraz z ich aspektem praktycznym, jednocześnie pozytywnie wpływając na technikę i ogólne zrozumienie instrumentu. W moim przekonaniu każdy muzyk powinien być biegły choćby w najprostszych jej formach i temu miał służyć niniejszy artykuł.

Napisz, co sądzisz o powyższych zasadach. Może masz pomysł na kolejną wartą złamania? Koniecznie zjedź w dół i zostaw komentarz 🙂