Gitara w reggae, czyli czego nauczyłem się nagrywając na Jamajce

Szymon Chudy Inne Leave a Comment

Jeśli uważasz, że reggae to muzyka prosta i banalna, szczególnie z gitarowego punktu widzenia, to przykro mi, ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Dawniej, jako długowłosy entuzjasta progresywnego rocka sądziłem podobnie. Jak to się stało, że zabrałem się za reggae i jak możesz wykorzystać moje doświadczenie do tego, aby brzmieć bardziej stylowo? O tym w dzisiejszym odcinku.

Zanim zaczniemy

Muzykę reggae szczerze kocham i szanuję, ale w żadnym wypadku nie uważam się w niej za eksperta. Miałem to szczęście, by wraz z Kamilem Bednarkiem i zespołem StarGuardMuffin, pracować w legendarnym studio Boba Marleya Tuff Gong w Kingston, na Jamajce. Ludzie, których tam poznałem i doświadczenia pracy z nimi wyłącznie utwierdziły mnie w przekonaniu, że ta piękna muzyka może być przygodą na naprawdę wiele lat. Dlatego wiedzę, którą dziś się dzielę, traktuj wyłącznie jako moją subiektywną opinię, zbieraną przez ostatnie lata obcowania z tą wspaniałą muzyką.

Wiele osób do jednego worka wrzuca ska, reggae i punk. Choć jestem w stanie zrozumieć potrzebę takiej generalizacji to jako muzyk, uważam że wprowadza ona wiele zamętu. Dlatego dla przejrzystości sytuacji – dziś rozmawiamy o reggae inspirowanym rdzenną, jamajską kulturą. Nie znaczy to, że nie możemy czerpać inspiracji z różnych miejsc. Ba, uważam wręcz, że powinniśmy. Mimo to sam lubię zadbać o stylowe brzmienie poszczególnych partii. I właśnie o tym opowiadam w tym filmiku:

Poniżej znajdziesz notatki i dodatkowe materiały, o których wspominam w filmiku. Warto tu zajrzeć dopiero po jego obejrzeniu.

Gitara w reggae

Gdybym miał podsumować cały filmik w jednym zdaniu, powiedziałbym, że nie chodzi o to, co grasz, ale jak i po co to robisz. Gitara w reggae pełni rolę instrumentu uzupełniającego. Naszą rolą jest niesienie przekazu, który płynie po pierwsze z pulsu (bębny, bas), po drugie z treści (wokal). Choć oczywiście są momenty, gdzie gramy rolę pierwszoplanową, dużo częściej gramy tak zwane czaki lub patyki.

Czaka, czyli partia na i

Czaką roboczo określamy partię graną na i, gdy złapany akord (najczęściej barre) uderzamy na każdą drugą ósemkę, gasząc go natychmiast po zagraniu. Poniżej znajdziesz kilka zasad, których realizowanie składa się w mojej opinii na stylowość brzmienia tej partii:

  • akordy ogranicz do podstawowych trójdźwięków – bez septym (7), non (9) i innych dodatków
  • staraj się zagrać je możliwe jak najkrócej
  • nie korzystaj z przesteru
  • ponieważ partia te jest na ogół grana równocześnie z klawiszem, postaraj się jak najlepiej zgrać z drugą osobą (i rytmicznie i brzmieniowo)
  • dodając tłumione dodatki (tzw. ghosty) pamiętaj, że one są równorzędne z dźwiękami brzmiącymi, a co za tym idzie ich rytm jest równie istotny
  • pamiętaj o dwóch feelingach – ósemkowym (jak w podkładzie) i triolowym; dużo podpowiada tutaj hihat

Patyki, czyli tłumione riffy

Patyki to popularne określenie riffów granych z tłumieniem prawej ręki (tzw. palm muting). Występują one na ogół jako pełnowartościowa, samodzielna partia (np. w podkładzie z gitarami od 3 sekundy) lub jako partia grano unisono (równocześnie) z basem, celem wyeksponowania partii gitary basowej (w tym samym podkładzie ok. 30 sekundy). Tutaj również możemy zastosować kilka prostych zasad:

  • tłumimy prawą ręką, podobnie jak mocne riffy w muzyce rockowej
  • grając unisono z basem, staram się możliwie idealnie skleić z basistą – partia ta powinna brzmieć jak jeden instrument
  • brzmieniowo warto poeksperymentować z wykorzystaniem kompresora w kostce

Poniżej zapis przykładowego patyka-riffu, który prezentowałem w filmiku:

A to jest patyk, będący jednocześnie zdwojeniem lini basu (tzw. unison), dostosowany do nowego podkładu (który znajdziesz na dole artykułu):

Podkład

Początkowo planowałem złożyć cały podkład na komputerze, ale niestety potwierdziły się moje podejrzenia. Nie byłem w stanie zagrać na klawiszu dobrze brzmiącego basu. Z pomocą przyszedł mi Damian Poprawa z zespołu Bakshish. Dzięki niemu, poniżej znajdziecie podkład (w kulturze reggae nazywany riddimem) brzmiący o niebo lepiej niż ten,  do którego grałem w filmiku. Dzięki Damian!

Am Em Dm Am
Am Em Dm Am
Dm Dm Em Em
Dm Dm Em Em

Dodam jeszcze, że tworząc podkład bardzo mocno sugerowałem się jednym z moich ulubionych numerów Maxa Romeo. Warto posłuchać oryginału!

Podsumowanie

Granie reggae to wspaniały sposób na ćwiczenie feelingu i rytmu, ponieważ wykonując mało zaawansowane partie mamy sporo czasu, by skupić się na tym, jak zagrać je w odpowiedni sposób. I to właśnie chciałem przekazać Ci w dzisiejszym odcinku. Jeśli ten artykuł okazał się dla Ciebie pomocny lub inspirujący, śmiało – powiedz mi o tym w komentarzu. To wspaniała motywacja do tego, by dalej tworzyć takie treści (a uwierz mi, że ten odcinek był straszliwie pracochłonny).

Plus jeszcze mała prośba. Jeśli podkład Ci się spodoba to warto napisać w komentarzu choćby krótkie „dzięki Damian”, bo to dzięki niemu nasz backing track ma tak dobrze bujający bas.