Jak urozmaicić grę akordową, czyli moje ulubione akordy

Szymon Chudy Akordy, Improwizacja Leave a Comment

Kwestia współbrzmień i łączenia ze sobą poszczególnych dźwięków jest czymś, co w muzyce pociąga mnie najbardziej. Szczególnie w gitarze, gdzie choć teoretycznie jesteśmy ograniczeni strojeniem i zasięgiem progów, możemy kreatywnie eksperymentować, wynajdując naprawdę świetnie brzmiące układy.

Tym razem opowiem o moich ulubionych akordach. Ulubionych, rzecz jasna na ten moment, bo zmienia się to bardzo często 🙂

Poniżej znajdziesz notatki i dodatkowe materiały, o których wspominam w filmiku. Warto tu zajrzeć dopiero po jego obejrzeniu.

Założenia i podstawowe akordy

Układając te akordy, miałem na celu to, by pod koniec z ich pomocą pokazać Ci moje ulubione (na dziś dzień) chwyty. Patrząc na nie w ich pierwotnej, bazowej postaci, nie mamy tu nic niezwykłego. Pierwsza część progresji do naprawdę banalne, typowe akordy:

Am Em F C

Druga część jest już nieco bardziej złożona, ale wciąż nie są to akordy z kosmosu.

Dm Dm7 Bm7b5 E7#9

Wiem, że szczególnie ostatnie dwa mogą wydawać Ci się dziwne, ale naprawdę łatwo je złapać. Spójrz:

Dodatkowe kolory

Cała zabawa pojawia się w chwili, gdy zaczynamy zastanawiać się, o jakie dźwięki można by rozbudować nasze akordy, tak by nie brzmiały one ogniskowo, ale szeroko i kolorowo.

Pod przykładowym określeniem A moll kryje się bardzo wiele akordów. Wszystkie z tych współbrzmień możesz wykorzystać zarówno grając akompaniament, jak i improwizując solówki. Wiem, że dla wielu osób może to być wiedza dość skomplikowana, dlatego dziś nie będziemy się zastanawiać jakie kolory są możliwe do wykorzystania (o myśleniu kolorami mówiłem już wcześniej), ale po prostu zaproponuję Ci moje ulubione układy, w ciekawym muzycznym kontekście.

Poniżej pozostałe schematy, które wspomniałem w filmiku:

Finalnie nasza progresja wygląda więc tak:

| Am9  | Em7b9  | Fmaj7 | Cmaj7     |
| Dm11 | Dm11/C | Bm7b5 | E7b9 E7#9 |

Zatem nic nie stoi na przeszkodzie by poimprowizować tutaj z pomocą pentatoniki lub skali eolskiej Am. Do dzieła!

Podsumowanie

Rozbudowa akordów o dodatkowe dźwięki to kolejna z serii przygód na całe życie. Nie ma lepszych i gorszych opcji. Są tylko takie sprawdzone i działające oraz takie wymagające odkrycia. Piszę o tym, bo choć wiem, że droga do świadomego korzystania z kolorów (zwłaszcza tych powyżej 7 i 9) jest długa i kręta, szczególnie dla gitarzystów. Ale od czegoś trzeba zacząć 🙂

Mam nadzieję, że ten artykuł zaciekawi Cię na tyle, aby samemu zacząć poszukiwać innych ciekawych współbrzmień. Daj znać w komentarzu co o tym sądzisz. Czy kolorowe akordy podobają Ci się bardziej, niż te w podstawowej formie?