Trudne początki, czyli jak rozpocząć przygodę z gitarą, aby nie zrezygnować po trzech miesiącach

Szymon Chudy Gitarowe ABC, Mental, Podstawy Leave a Comment

Dawniej, chcąc nauczyć się grać na gitarze, po prostu trzeba było mieć nauczyciela. Dostęp do książek i szkółek był mocno ograniczony, a rzetelna i realna wiedza, były na wagę złota. Wraz z popularyzacją internetu oraz naciskiem na naukę języków obcych, wszystko się zmieniło. Dziś dostęp do komputera i chociażby średnia znajomość języka angielskiego, dają praktycznie nieograniczony dostęp do każdej dziedziny wiedzy, także muzycznej. Tylko dlaczego zdecydowana większość osób sięgających po gitarę po raz pierwszy, zrezygnuje ze swoich muzycznych dążeń w mniej niż 3 miesiące?

Przesyt,  czy niedosyt?

Chcesz wiedzieć, jak zagrać solówkę z dowolnego kawałka Dream Theater? Są duże szanse, że pokaże Ci ją sam John Petrucci. Chcesz wiedzieć jak stosować i ograć substytut trytonowy w jazzowym standardzie? Nie ma problemu – profesor z Berklee prowadzi swój kurs w internecie.

Niestety, nieograniczony dostęp do każdej dziedziny wiedzy, ma też swoją ciemną stronę, o której na początku nie myślano. A uświadomił mi to mail od Piotra, którego fragment teraz przytoczę:

„(…) Chodzi o to, że ucząc się samodzielnie bardzo skaczę z tematu a temat. Jest w tym chaos i wszystkiego po trochu, a to nie pomaga w robieniu konkretnych postępów. Będę wdzięczny za pomoc w tej kwestii.”Piotr K.

Sam czuję podobnie. W ogromie informacji dostępnych w internecie, potrzebujemy pewnego rodzaju prowadzenia. Kogoś, kto pomoże całą dostępną wiedzę ułożyć w konkretną ścieżkę rozwoju, którą można podążać. Po latach nauki, także początkujących osób, udało mi się zauważyć pewne prawidłowości, które dziś postaram się ubrać w konkretne rady.

Nie bierz się od razu za swoje ulubione utwory

Niestety. Często słyszę, że ktoś sięgnął po gitarę, bo chce zagrać ulubione solówki Slasha, czy riffy Dream Theater. Albo ktoś poszedł na koncert Iron Maiden i go olśniło, że chce być gitarzystą. Są też tacy, którzy przychodzą na pierwszą lekcję i chcą grać jazz.

Absolutnie nie ma w tym nic złego. To wspaniałe, jeśli ktoś ma iście gitarowe inspiracje, mimo to na początku trzeba pogodzić się z faktem, że granie niektórych rzeczy to cel raczej długoterminowy. Początek jest podobny dla wszystkich – trzeba nabrać podstawowych sprawności i zadbać o solidne fundamenty.

Jeśli dopiero zaczynasz, skup się na prostych melodiach, akordach na otwartych strunach. Zaprzyjaźnij się z instrumentem, zanim zaczniesz się uczyć konkretnych utworów.

Skup się na fundamentach

Na początku swojej muzycznej przygody musisz skupiać się na trzech rzeczach:

  1. Graniu melodii, które stopniowo wprowadzają w kolejne techniki i wyzwania gitarowe
  2. Poznawaniu akordów na otwartych strunach oraz graniu ich jako współbrzmienie (wszystkie dźwięki na raz) i w formie arpeggio (czyli osobno poszczególne dźwięki)
  3. Równoległym wykorzystaniu kostki i palców prawej ręki

Dobierając materiały tak, aby spełniały powyższe założenia oraz systematycznie podnosząc ich poziom trudności, można w przeciągu 6-12 miesięcy osiągnąć bazową sprawność, która pozwala na większe ukierunkowanie dalszych działań.

Oczywiście nie jest to zasadą i ktoś kto bardzo chce grać metal, nie koniecznie musi czekać tyle czasu, zanim zacznie grać to co naprawdę lubi. Mimo to zawsze dziwią mnie osoby, które precyzyjnie grają trudne, popisowe solówki, a nie są w stanie zagrać w rytmie prostego, „ogniskowego bicia” na otwartych akordach. Oczywiście, ostatecznie każdy sam wybiera swoją drogą (GuitarWay;)), jednak w moim przekonaniu solidnie opanowane fundamenty to podstawa.

Dbaj o detale

Tak jak ćwiczysz, tak będziesz grać. Jeśli od samego początku nie będziesz przywiązywać uwagi do rytmu, nie oczekuj, że granie z innymi ludźmi przyjdzie Ci łatwo. Jeśli nie skupisz się na właściwym ustawieniu palców, kostki i ogólnie dobrej technice – wgrasz sobie w ręce błędy, których być może nigdy już nie usuniesz.

A mówię o tym z autopsji. Przez pierwsze 5 lat nauki gry na gitarze nikt nie powiedział mi, że rytm jest ważny. Może to głupie, ale ja po prostu o tym nie wiedziałem. To co grałem, przypominało oryginalne utwory i kawałki, ale gdy przyszło mi zakładać pierwszy zespół i zacząć grać z ludźmi… Po prostu był gruz.

Zajęło mi wiele lat, by nauczyć się złych nawyków. A drugie tyle, by się ich oduczyć. Nie musisz przez to przechodzić, jeśli zadbasz o wszystkie drobne elementy od samego początku. Ich listę wymieniłem w artykule o fundamentach techniki gitarowej. Nie musisz grać jeszcze ćwiczeń, które tam znajdziesz, ale wspomniana lista będzie bardzo pomocna.

Zawsze graj na nastrojonej gitarze

Wiele osób przechodzi dreszcz na samą myśl o kształceniu słuchu. Ciężko się dziwić, bowiem wiele szkół muzycznych skutecznie zniechęciło swoich podopiecznych do dbania o tę, bądź co bądź kluczową, sprawność muzyczną.

Tymczasem prawda jest taka, że kształcenie słuchu rozpoczyna się z chwilą, gdy wydobywasz swój pierwszy dźwięk na gitarze. Od tej pory za każdym razem, obcując z instrumentem, będziesz podświadomie uczyć się jak brzmi dana struna w danym miejscu, jak brzmi dany akord, jakie skojarzenia budzi, itp. Warto zadbać, aby uczyć się od początku właściwych dźwięków.

Pamiętaj, że gitara może wydawać się nastrojona, jeśli struny brzmią w odpowiednich odległościach od siebie. Tymczasem nam chodzi o poprawne nastrojenie gitary, względem panujących standardów.

Systematyka to podstawa

Powtarzam to hasło tak często, a sam wielokrotnie się do niego nie stosuję. To nie hipokryzja, po prostu takie mamy czasy – bardzo łatwo zgubić kierunek skupienia. Dlatego warto wiedzieć, jak motywować się do grania na gitarze, a potem z całych sił starać się poświęcić chociaż kilkanaście minut dziennie na realne ćwiczenie gry na gitarze.

Ok 15 minut to mało. Ale spróbuj tak przez miesiąc, co najmniej sześć razy w tygodniu. Na początek to zdecydowanie wystarczy, a postępy które zauważysz będą największą nagrodą.

Najważniejsza rada

Choć nie do końca przepadam za amerykańskim, poradnikowym stylem wypowiedzi to niestety muszę to powiedzieć. Nie poddawaj się. Będą trudne chwile, będą boleć palce i nie wszystkie rzeczy pójdą po Twojej myśli. Ale jeśli przetrwasz te chwile, sam lub sama stwierdzisz, że po prostu było warto.

Nie porównuj się do nikogo. Są ludzie, którzy łapią akordy barowe w drugim tygodniu grania. Są tacy, co po dwóch latach mają z nimi problem. Muzyka i gra na gitarze to bardzo złożony proces, który zależny jest od bardzo wielu czynników. Skupiaj się na sobie. Zastanów się co Ty możesz poprawić lepiej, a nie dla czego Kaśka czy Józek grają krócej, a potrafią więcej. To absolutnie nie ma żadnego znaczenia. Liczy się to co Ty potrafisz i chcesz zrobić.

Miałem uczniów, którym wszystko przychodziło tak łatwo, że… rezygnowali z gry na gitarze, gdy tylko napotykali pierwszą ścianę. Miałem takich, którzy na wszystko zapracowali sami, chociaż mało kto w nich wierzył. Ja sam również usłyszałem na egzaminie do szkoły muzycznej I st., że nie mam talentu. Dziś kończę studia muzyczne, a zawdzięczam to temu, że wiedziałem wtedy, że po prostu chcę grać, czy to się komuś podoba, czy nie.

Graj i ciesz się tym, nie ma nic piękniejszego na świecie 🙂

PS A jak Ty zaczynałeś grę na instrumencie? Możesz masz rady, którymi podzielisz się z innymi? A może dopiero zaczynasz i ten artykuł zainspirował Cię do innego podejścia do tematu? Twoje komentarze są paliwem napędowym tego bloga. Wszystkie czytam i na zdecydowaną większość odpisuję. Będę wdzięczny, jeśli dorzucisz swoje trzy grosze.